wtorek, 9 czerwca 2015

Detoks - dzień 2

pre-smoothie
Rano nie mogłam wstać, obudziłam się i stwierdziłam, że jestem zmęczona i nie wstaje. Jeszcze ten deszcz... Nie wiem czy zmęczenie winikało z detoksu czy z pogody. Na normlanej diecie też często tak miałam, że mimo dobrze przespanej nocy rano zwlec się z łóżka nie mogłam. Równie często, a ostatnio ciągle czułam się zmęczona w ciągu dnia, nie miałam na nic siły. To jeden z powodów dla których robię oczyszczanie - a nóż pomoże ;) a jeśli nie to przynajmniej będę wiedziała :)

Po południu pobolewała mnie głowa (detoks czy pogoda??), byłam umiarkowanie głodna, ale póki co moje samopoczucie nie odbiega jakoś rażąco od normy.
Cały czas chce mi się pić - to też nie jest nic nowego.

Ponoć trzeciego dnia występuje tzw. kryzys ozdrowieńczy. Trochę sie boję, ale może nie będzie tak źle ;)
Dzisiaj mały kryzys miałam po pracy - było mi lekko słabo, ale wypiłam ziołową herbatę, poszłam na niedługi spacer i było lepiej.


Moje dzisiejsze menu:

Śniadanie:
woda z cytryną (a jakże)
sok (z botwiny, selara naciowego, pietruszki, cytryny i jabłka)
kilka rzodkiewek
kalarepa
ogórki kiszone
surówka z marchewki, białej kapusty i pietruszki (wczoraj zrobiłam dużo więc jeszcze i na jutro będzie)
herbata z czystka

Obiad:
kalarepa faszerowana warzywami
zielone smoothie 

Podwieczorek/przekąski w pracy:
sok (marchew, pietruszka, jabłko, imbir)
plasterki pieczonego buraka - miały być czipsy, ale mój piekarnik nie chciał ze mną współpracować i za długo to trwało, czipsy nie wyszły chrupiące, ale i tak zjadłam ;)


Kolacja:
Wieczorem, o dziwo, nie byłam specjalnie głodna. W sumie to nie chciało mi się jeść, a mój żołądek kategorycznie odmawiał surowego - na samą myśl o surówce robiło mi się niedobrze. Zjadłam więc pieczone jabłko z cynamonem. Pyszne było, takie niepozorne, a cieszy :)

Dzień drugi zaliczony :) ciekawe co będzie jutro ;)

2 komentarze:

  1. Cześć Aguś :-)
    Robiłam już trzy razy dietę owocowo - warzywną = detoks. Pierwszy raz był najgorszy, a potem za każdym razem łatwiej bo chyba mój organizm już się przyzwyczaił, że co kilka lat robię mu takie niespodzianki. Jestem pełna podziwu dla Ciebie, że przygotowujesz takie potrawy bo ja miałam z tym kłopot. Często było mało dań na ciepło, większość surowizny i w kółko to samo. Następnym razem kiedy podejmę się detoksu :-) na pewno skorzystam z Twoich propozycji żywieniowych. A tak przy okazji ja schudłam wtedy około 10 kilo więc nie szalej za bardzo bo mąż nie będzie miał kogo przytulać :-))

    Pozdrawiam ciepło
    Magda M. (być może się domyślisz)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie, nie zamierzam za bardzo chudnąć, chyba zresztą nie mam z czego ;) Ja na surówkach bym nie pociągnęła, mój żołądek już się buntuje i domaga ciepłego.
    Dziękuje Madziu za wsparcie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń