Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detoks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detoks. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Eksperyment detoks - podsumowanie

Mój detoksowy eksperyment zakończony. Nadszedł czas na podsumowanie.

http://www.hsph.harvard.edu/nutritionsource/pyramid-full-story/
Przed oczyszczaniem często (bardzo często) czułam się zmęczona, budziłam sie rano i już byłam zmęczona, nawet jeśli dobrze przespałam noc. Często miałam też problemy z  zasypianiem. Wieczorem zazwyczaj nie miałam siły i nic mi sie nie chciało. Czułam też "ociężałość umysłową" - ciężko mi było się skupić i myśleć. Od dłuższego czasu męczyły mnie też problemy trawiennie i bóle stawów. 
Dietę stosowałam zdrową, opartą na świeżych warzywach, roślinach strączkowych oraz bio-jajkach i kozich serach. Nie było w mojej diecie produktów przetworzonych, w tym białej maki, oczyszczonej soli, nie używałam cukru (z wyjątkiem zawartego w czekoladzie 70%), nie kupowałam nic co miało konserwanty i inne dziwne dodatki o dziwnych nazwach.

Sam detoks przebiegał łagodnie, raczej nie doświadczyłam silnego kryzysu ozdrowieńczego, ale też przed detoksem odżywiałam się zdrowo, więc mój organicm chyba nie zgromadził zbyt wielu toksyn. Był tylko ból głowy i lekkie osłabienie. Poważny głód zaczęłam odczuwać dopiero pod koniec diety.

Teraz czuję się na pewno lepiej. Przede wszystkim mam więcej energii, budzę się wypoczęta (do tego może przyczyniac się też nowe łóżko;), wieczorem mam więcej siły. Traweinie się poprawiło, umysł sie rozjaśnił, więcej mi się chce i łatwiej mi się myśli. Jestem jeszcze bardziej wyczulona na smak słodki (już wcześniej 70 % czekjolada była dla mniej słodka, teraz jestem jeszcze bardziej wrażliwa). Gdy zrobiłam sobie owsiankę z mlekiem sojowym, w którym jest znikoma ilośc cukru (wcześniej to mleko było dla mnie zwyczajnie słodkie i rzadko je piłam) po prostu sie zasłodziłam! Bóle stawów niestety nie ustąpiły, ale to że mnie stawy bolą nie jest raczej sprawą diety, tylko różnych złych nawyków ruchowych i przykurczów (byłam ostatnio na warsztatach z metody Feldenkraisa, które otworzyły mi oczy na moje błędy) więc przede mną zadanie by zmienić i to :)

Generalnie detoks polecam, zwłaszcza jesli nie jesteś przyzwyczajony do zdrowej diety i masz się z czego oczyszczać. Ja taką dietę zamierzam jeszcze powtórzyć :) Póki co natomiast wracam do mojej zdrowej diety i kombinowania co dobrego i zdrowego można przygotować :)
Tylko uważaj, po detokie dużo rzeczy, które kiedyś lubiłeś, może przestać Ci smakować ;)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Detoks - dzień 8, powrót do normalnej diety

Mój organizm daje mi jasne i mocne sygnały, że już dość. Od wczoraj wciąż myślę o jedzeniu, jestem słaba i cały czas głodna. Nie jest to kryzys ozdrowieńczy a sygnał, że organizm z odżywiania endogennego chce wrócić do normalnego egzogennego. 
Tak ponoć jest, że kryzys ozdorwieńczy to nasilenie wcześniejszych dolegliwości. Podczas diety po 2-3 dniach ośrodek głodu jakby się wyłącza i mimo, że jesz mało nie czujesz się głodny. W momenvie jak głód powraca trzeba dietę skończyć, by nie nabawić się niedoborów. Tak więc kończę. Krótko wytrzymałam. Gdybym miała z czego chudnąć to pewnie byłabym dłużej na detoksie, ale przy BMI poniżej 19 to raczej nierozsądne. Tak więc dzisiaj stopniowo wracam do normalnej - zdrowej diety (o tym jak ma wyglądać zdrowa dieta po poście warzywno-owocowym wg dr Dąbrowskiej jeszcze napiszę). Nie można wracać do normalnego odżywiania z dnia na dzień (zwłaszcza jeśli ktoś jest na tej diecie, bo chce schudnąć, nagły powrót to gwarancja efektu jo-jo). Czas przejściowy powinien trwać 1/3 czasu trwania diety, czyli w moim przypadku 2-3 dni :)
Dzisiaj zaczęłam wprowadzać białko w postaci mojego ukochanego koziego sera :)
Jutro dorzucę skrobie, a następnie tłuszcze i zaczynam żyć normalnie ;)
Nie chcę jeszcze robić podsumowań. Chcę zobaczyć jak będę się czuła w najbliższych dniach. Chociaż na razie widzę jakieś zmiany - lepiej funkcjonują mi zatoki. Dzisiaj stawy mnie nie bolą, ale z tym u mnie było różnie, więc poczekam i poobserwuję. Umysł mam jakby jaśniejszy.
Pełne podsumowanie efektów chcę zrobić pod koniec tygodnia - po kilku dniach normalnego odżywiania. 

Menu "przejściowe":

Śniadanie:
- woda z cytryną
- jabłko
- sałatka (rokola, sałata rzymska, kalarepa i ogórek + sok z cytryny)
- kawa zbożowa

II śniadanie
- sok wycisnięty z buraków, botwinki i grapefruita
- czipsy z selera (były chrupiące! :))

Obiad:
- warzywa duszone curry (kalarepa, czosnek, cebula, cukinia, pomidor + kumin, curry, kozieradka, kurkuma, sól morska)
- kawałek koziego sera - zaczynam wprowadzać białko, jaja ja lubię kozi ser!
- surówka z buraczków (mówiłam wczoraj, że nie mogę patrzec na buraczki? ;)

Kolacja:
- zupa krem brokułowo-kalafiorowy z dodatkiem koziego sera :)
- sok z buraków, jabłek i grapefruitów
- kawa zbożowa

niedziela, 14 czerwca 2015

Detoks - dzień 7

Czuję sie źle... Cały dzień jestem głodna, momentami jest mi słabo a momentami niedobrze.
Odczuwam osłabienie mięśni i bóle stawów. Nic mi się nie chce i nie mogę patrzeć na buraki... Albo jest to element kryzysu ozdrowieńczego, albo powinnam kończyć dietę. Próbowałam się dzisiaj czegoś więcej dowiedzieć na ten temat, ale właściwie nadal nie wiem nic. Dr Dąbrowska mówi, że kryzysy podczas diety to normalna (a wręcz pożądana) rzecz, ale z drugiej strony organizm sam daje znać kiedy wrócić do normalnego (zdrowego) żywienia. Co mi mówi mój organizm tego nie wiem. Bóle stawów to u mnie norma (i jeden z powodów dla którego zdecydowałam się na detoks) więc może to jednak oznaka zdrowienia? (wiem, brzmi to paradoksalnie). Poczekamy, zobaczymy.



A oto co dzisiaj zjadłam:

Śniadanie:
- woda z cytryną
- sałatka z rukoli, pomidora i grapefruita - połączenie może wydawać się egzotyczne, ale jest super:) jakby dodać do tego jeszcze odorbinę koziego sera...mmmm ;)
- grapefruit

Obiad:
- duszone warzywa (brokuł, czosnek, papryka czerwona)
- pomidor
- jabłko

Kolacja:
- pieczone warzywa (seler, pietruszka, burak)
- czipsy jabłkowe

sobota, 13 czerwca 2015

Detoks - dzień 6

Dzisiaj miałam dość zabiegany dzień, więc nie miałam czasu by przygotować coś nowego do jedzenia. Było więc to samo, tylko w innej wersji. Jeśli chodzi o efekty detoksu to narazie nic spektakularnego nie widzę. Dzisiaj nie mam już metalicznego smaku w ustach, przewód pokarmowy zaczyna powoli funkcjonować normalnie. Nie jestem zmęczona (co w sumie jest dość spektakularne, biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze 1-2 tygodnie temu około godziny 20 nie miałam siły na nic). Nie odczuwam niestety tej obiecanej euforii i energii. Może jestem zbyt sceptyczna, by doświadczać takich emocji? ;) Albo takie efekty tylko na eko-warzywach ;) Niestety nie mam takowych :( a może trzeba jeszcze poczekać? :)


Z racji, że cały dzień spędziłam poza domem na warsztatach, nie byłam  w stanie podzielić menu na konkretne posiłki.

Dzisiejsze "dania" to:
woda z cytryną
jabłko
sałatka (szpinak, pomidor, ogórek, koperek, pietruszka zielona)
czipsy warzywne (pomidorowe, marchewkowe, buraczane - skorzystałam z gotowych)
zupa z botwinki
pieczone warzywa (burak, seler, pietruszka, brokuł, cebula)
sok wyciśniety z selera naciowego, ogórka, szpinaku i jabłek
sałatka (rukola, pomidor, rzodkiewka)

piątek, 12 czerwca 2015

Detoks - dzień 5

Coś zaczyna się chyba dziać. Wczoraj późnym wieczorem ból głowy się nasilił, a w ustach czułam
dziwny metaliczny smak, czuję go do teraz i nic nie pomaga - żadne mycie zębów, płukanie, nic. Odczuwam wzmożone pragnienie i co chwilę biegam do toalety :/ No, ale chyba o to chodziło. Może to ten osławiony kryzys ozdrowieńczy?

Kryzys u każdego ponoć przebiega inaczej, w zalezności od wcześniejszej diety. U ludzi chorych przewlekle (np. zespół metaboliczny) lub odżywiających się źle (przeciętnie/normalnie) kryzysy są zazwyczaj bardzo ciężkie.
Ja o dietę od dłuższego czasu dbam więc może u mnie jest łagodniej? Uświadomiłam sobie, że już wcześniej pomagałam mojemu organizmowi sie oczyścić - był czas kiedy do popołudnia jadłam tylko warzywa i owoce w postaci surowej, dopiero potem jadłam konkretniejszy obiad (który też w dużej mierze składał się z warzyw) i czułam się na takiej diecie bardzo dobrze. Potem wyjechałam w góry, dieta sie zmieniła i było już gorzej.
Tak czy inaczej, coś sie zaczyna dziać. z niecierpliwością czekam co będzie dalej. Chciaż szczerze mówiąc z niecierpliwością czekam, aż mój eksperymentalny post owocowo-warzywny dobiegnie końca ;) Dzisiaj Mąż kroił przy mnie banany - jak one pachną!!! Wiecie jak cudownie mogą pachnieć banany? ;)
Ale na pocieszenie, że owych bananów nie mogłam zjeść, zrobiłam (znowu) warzywne czipsy i wreszcie się udały!
Po wyjęciu z piekarnika były pysznie chrupiące. Niestety po zapakowaniu do plastikowego pojemnika (do pracy), po kilku godzinach zgumowaciały :( więc najlepiej jeść na świeżo, albo pakować próżniowo?


Buraki i seler pokroiłam na cienkie plasterki (około 1 mm). Zmieszałam z przyprawami (sól himalajska, bazylia, czosnek granulowany, papryka słodka i chili). Piekłam je na kratce, na papierze do pieczenia w temp. 140 st. na termoobiegu. Po 20 minutach trzeba plasterki obtrócić i piec kolejne 20 minut. Mniam :)



Moje dzisiejsze menu

Śniadanie:
woda z cytryną
sałatka (sałata rzymska, pomidor, ogórek kiszony, koperek, pietruszka sos "vinegrette", czyli woda z sokiem z cutryny i przyprawy)
czipsy jabłkowe

Obiad:
- leczo

Przekąska:
- czipsy z buraka i selera :)

Kolacja:
- ogórko-kapuśniak (więcej już nie ma, a szkoda)
- jabłko
- smoothies z selera naciowego, ogórka, szpinaku i jabłka
- kilka ogórków
- grapefruit
Poszalałam z tą kolacją, nie ma co ;)

czwartek, 11 czerwca 2015

Detoks - dzień 4

Dzień czwarty w większości minął spokojnie, bez żadnych rewelacji. Samopoczucie bez zmian, wygląd bez zmian. Tylko teraz strasznie mnie głowa boli :( Poza tym generalnie jest dobrze, choć marzę o żytniej bułce z dużą ilością warzyw... i kawa, koniecznie z mleczkiem sojowym... mmm... jeszcze kilka dni :) Muszę dotrwać co najmniej do 10 dnia (czyli zalecanego minimum) i zobaczymy co dalej ;)


Moje dzisiejsze menu:

Śniadanie:
- zupa krem z buraków
- ogórki kiszone
- jabłko

II śniadanie:
świeżo tłoczony sok z marchwi

Obiad:
- wczorajszy eksperymentalny ogórko-kapuśniak jest pyszny :) nawet Mąż zajadał :)
- chipsy z buraka
- pomidory z ząbkiem czosnku i koperkiem
- leczo

zielony sok z jabłek i selera naciowego
Kolacja:
- zielony sok z jabłek i selera naciowego (świeżo tłoczony)
- pomidory i ogórki kiszone (jakoś mam fazę na pomidory od wczoraj)
- "pieczone" jabłko (czyli jabłko na parze)

środa, 10 czerwca 2015

Detoks - dzień 3

Zestaw startowy ;)
Jak zaczynałam dietę, bałam się, że będę cały czas głodna, że będę pochłaniać niewiarygodne ilości warzyw. Przygotowałam się na to i w weekend zaatakowałam giełdę warzywną kupując po 10 kg buraków, marchwi, selera itd (także z przeznaczeniem na wyciskanie dużej ilości soków). Okazuje się jednak, że wcale nie jem objętościowo więcej niż zwykle i wcale nie jestem jakoś mega głodna. Dzisiejsza zupka na śniadanie w zupełności mi wystarczyła. Pomiędzy posiłkami staram się popijać tylko wodę i herbatę ziołową. W chwili kryzysu podjem jakieś jabłko lub chipsy warzywne. 

Trzeciego dnia miał nastąpić kryzys ozdrowieńczy (na początku brzmiało to dla mnie dziwnie), ale u mnie póki co cisza. Rano lekko pobolewał mnie brzuch (to chyba wina zbyt dużej ilości surowizny na raz, dzisiaj jem gotowane), jelita się powoli oczyszczają i tyle. Żadnych zimnych potów, kosmicznego bólu głowy, bólów mięśniowo-stawowych. Nic. Z jednej strony wolę, by tak zostało bo to przecież nic przyjemnego, z drugiej jednak strony czekam na to, bo to by oznaczało, że organizm się naprawdę oczyszcza. Może jutro?

Dzisiejsze menu:

Śniadanie:
- zupa krem z buraków (doprawiona czosnkiem, pieprzem i suszonymi pomidorami jest pyszna i działa rozgrzewająco)
- sok z botwiny, selera naciowego i jabłka
- jabłko

Obiad:
- leczo warzywne (papryki w 3 kolorach, kalarepa, cukinia, cebula, czosnek i duużo ziołowych przypraw, dodatkowo przecier pomidorowy)
- chipsy z selera, oprószone czosnkiem granulowanym, solą himalajską i ziołami, tym razem wyszły bardziej chipsowe niż buraki, ale to jeszcze nie to o co mi chodzi

Po obiedzie był soczek z zielonej pietruszki i cytryny (bomba witaminowa, zwłaszcza dużo jest witaminy C) - wycisnęłam sok z cytryny i z pęczka pietruszki, dodałam jeszcze jeden pęczek pietruszki i około 400 ml wody i zmiksowałam w mikserze


Leczo w trakcie przyrządzania 

Kolacja:
Zachcialo mi się pomidorów, zjadłam dwa, do tego ogórki kiszone i rzodkiewki (naprawdę się tym najadłam), później zjadłam jeszcze "pieczone" jabłko (tak naprawdę zrobiłam je na parze;) z cynamonem.


Wieczorem dopadło mnie pożądne oczyszczanie jelit (jejku, tam rzeczywiście sa jakieś złogi, skąd to się bierze?!), aczkolwiek i tak przebiega w miarę łagodnie.

Generalnie jest dobrze :)

I jeszcze małe kulinarne eksperymenty. Na obiad mialam zjeśc jeszcze zupę z młodej kapusty i ogórków - ta zupa to jeden wielki eksperyment - wczoraj miałam dość surówek, a wcześniej zrobiła dużą michę surówki z białej kapusty, ogórków gruntowych i pietruszki. Postanowiłam więc przerobić surówkę na zupę i wyszło całkiem smacznie :) Dodałam jeszcze trochę soku wyciśniętego z liści kalarepy (sic! to można jeść), tak dla zdrowotności ;)
Wyszło smacznie, ale ostatecznie zupy nie zjadłam, jakoś kapusta mi się na razie nie widzi.

wtorek, 9 czerwca 2015

Detoks - dzień 2

pre-smoothie
Rano nie mogłam wstać, obudziłam się i stwierdziłam, że jestem zmęczona i nie wstaje. Jeszcze ten deszcz... Nie wiem czy zmęczenie winikało z detoksu czy z pogody. Na normlanej diecie też często tak miałam, że mimo dobrze przespanej nocy rano zwlec się z łóżka nie mogłam. Równie często, a ostatnio ciągle czułam się zmęczona w ciągu dnia, nie miałam na nic siły. To jeden z powodów dla których robię oczyszczanie - a nóż pomoże ;) a jeśli nie to przynajmniej będę wiedziała :)

Po południu pobolewała mnie głowa (detoks czy pogoda??), byłam umiarkowanie głodna, ale póki co moje samopoczucie nie odbiega jakoś rażąco od normy.
Cały czas chce mi się pić - to też nie jest nic nowego.

Ponoć trzeciego dnia występuje tzw. kryzys ozdrowieńczy. Trochę sie boję, ale może nie będzie tak źle ;)
Dzisiaj mały kryzys miałam po pracy - było mi lekko słabo, ale wypiłam ziołową herbatę, poszłam na niedługi spacer i było lepiej.


Moje dzisiejsze menu:

Śniadanie:
woda z cytryną (a jakże)
sok (z botwiny, selara naciowego, pietruszki, cytryny i jabłka)
kilka rzodkiewek
kalarepa
ogórki kiszone
surówka z marchewki, białej kapusty i pietruszki (wczoraj zrobiłam dużo więc jeszcze i na jutro będzie)
herbata z czystka

Obiad:
kalarepa faszerowana warzywami
zielone smoothie 

Podwieczorek/przekąski w pracy:
sok (marchew, pietruszka, jabłko, imbir)
plasterki pieczonego buraka - miały być czipsy, ale mój piekarnik nie chciał ze mną współpracować i za długo to trwało, czipsy nie wyszły chrupiące, ale i tak zjadłam ;)


Kolacja:
Wieczorem, o dziwo, nie byłam specjalnie głodna. W sumie to nie chciało mi się jeść, a mój żołądek kategorycznie odmawiał surowego - na samą myśl o surówce robiło mi się niedobrze. Zjadłam więc pieczone jabłko z cynamonem. Pyszne było, takie niepozorne, a cieszy :)

Dzień drugi zaliczony :) ciekawe co będzie jutro ;)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Detoks - dzień 1

Mija pierwszy dzień diety oczyszczającej. Czuję sie normalnie. W ciągu dnia momentami czułam się jak na lekkim "haju", ale zjadłam dzisiaj mało kalorii, więc to raczej zrozumiałe.

Teraz o tym, co można jeść podczas kuracji:
Warzywa - korzeniowe (marchew, seler, pietruszka,buraki), kapustne (kapusta, kalafior, cebulowe (cebula,por,czosnek), psiankowate (pomidor, papryka), dyniowate (dynia, kabaczek, ogórek), liściaste (sałaty, natki i zioła).
Owoce - jabłka, grapefruity, cytryny
Napoje - woda, herbatki ziołowe i owocowe, soki świeżo wyciśnięte z ww warzyw.
Przyprawy - wszystkie zioła oraz sół morska lub himalajska (zwykła jest zabroniona)

A co można wyczarować z tak bogatej listy produktów? ;) Wbrew pozorom jest całkiem nieźle pod względem urozmaicenia:

Śniadanie:
woda z plasterkiem cytryny (ponoć to podstawa)
zielone smoothie - 4 ogórki, jabłko,  kilka listków melisy, garść szpinaku, 400 ml wody (zostało jeszcze na jutro:)
szpinak na ciepło z cukinią, czosnkiem i żółtą papryką 

Obiad:
kalarepa (dwie) faszerowana warzywami (cebula, marchew, seler, pietruszka, pomidory oraz zioła do smaku) zapiekana w piekarniku
surówka z białej kapusty, marchwi i zieloną pietruszką skropiona soekim z cytryny (olej zabroniony)
ogórki kiszone

Kolacja:
zupa krem z buraków
suszone jabłka

Na przekąskę w ciągu dnia był sok wyciśnięty z botwinki, selera naciowego, pietruszki, cytryny i jabłek.

Pierwszy dzień zaliczony, ciekawe co będzie dalej ;)


Eksperyment DETOKS!

Od dziś zaczynam detoks tzn. prozdrowotną dietę warzywno-owocową. Pokrótcę przybliżę o co tutaj chodzi i dlaczego to robię.
O detoksie pierwszy raz usłyszałam, gdy natrafiłam na książkę doktor Ewy Dąbrowskiej (lekarz medycyny - internista), która jako jedna z pierwszych w Polsce zaczęła prowadzić kuracje oczyszczające, mające przywrócić pacjentom zdrowie. Leczyła dietą głównie pacjentów z chorobami cywilizacyjnymi typu cukrzyca, otyłość, hipercholesterolemia, miażdżyca oraz alergie i bóle stawów. Leczyła oczywiście z powodzeniem. 
Było to dla mnie ineteresujące, ale skoro miażdżycy ani cukrzycy nie mam, a moja waga waha się raczej w dolnych granicach normy, to nie chciałam tego testować na sobie.
Temat tzw. detoksu jednak obijał mi się o uszy od czasu do czasu. Niedawno zaczęłam czytac książkę "Alkaliczny styl życia" i tam autorka wymienia szereg zalet zrobienia detetoksu m.in.:
- więcej energii
- lepszy sen
- jasnośc umysłu
- brak bólu
- lepsze trawienie
- chęć działania, brak zmęczenia
- ładniejsza cera
- wycofanie sie bóli stawowych i mięśniowych
- ogólnie lepsze samopoczucie
- brak chęci na słodycze
Hmmm, generalnie trochę sceptycznie do tego podchodzę, ale jak nie spróbuje to sie nie dowiem. Postanowiłam więc zrobic eksperyment i na minimum 10 dni przejść na dietę warzywno-owocową wg dr Ewy Dąbrowskiej. Zobaczymy jak będzie ;)

Teraz co to jest ten detoks? Chodzi generalnie o czyszczenie ciała z toksyn i różnych złogów, które w ciągu lat zadomowiły się w naszym ciele. Jakie toksyny, jakie złogi? Cóż, wszystko co jemy ma wpływ na nasz organizm, jest metabolizowane i wbudowywane w tkanki. Lata niewłaściwej diety (i nie tylko) prowadzą do powstania wielu mikro stanów zapalnych w organizmie, do odkładania się złogów w jelitach, do magazynowania szkodliwych substancji np. pochodzących z nawozów, środków ochrony roslin, konserwantów i wszechobenych tłuszczów trans. Nie oszukujmy się, wszyscy to jemy, nie uciekniemy od tego. Efekty moga być odczuwalne jako np. zmęczenie, problemy ze snem, szara cera, łamliwe włosy i paznokcie, częste przeziębienia, problemy z trawieniem, bóle stawów i mięśni. Od czsu do czasu warto jest więc ten bałagan posprzatać. 

Teraz w jaki sposób sprzatamy. Doktor Dąbrowska pisze w swych artykułach, że odcięcie oraganizmowi dostępu do białek i tłuszczu prowadzi do odżywiania endogennego (wewnętrznego), kiedy to organizm zaczyna "zjadać" własne tkanki. Organizm nasz jest bardzo mądry i zaczyna najpierw zjadać to co stare i zepsute. Rozpoczyna sie proces oczyszczania, po którym wchłanialność składników odżywczych znacznie sie poprawia i organizm zaczyna stare tkanki zastępować nowymi. Oczywiście detoksu nie mozna robić bez końca, bo można sobie mocno zaszkodzić. Minimum to 10 dni, maksimum to 6-7 tygodni, ale to już raczej pod kontrolą lekarza. 
Podczas postu warzywno-owocowego jemy tylko określone warzywa i owoce (niskoskrobiowe i niskotłuszczowe) w postaci dowolnej, zaleca sie jednak by jeść jak najwięcej surowego, pijemy dużo wody i herbatki ziołowe. Gdy organizm zaczyna sie oczyszczać może wystąpić tzw. kryzys ozdorwieńczy czyli mega złe samopoczucie, które zazwyczaj trwa kilka godzin lub jeden dzień. Po kryzysie ma być juz coraz lepiej. Po zakończeniu detoku stopniowo należy wracać do normalnego jedzenia. Normalnego czyli zdrowego - opartego na żywności świeżej i nieprzetowrzonej. 

Tak mówią książki. Teraz chcę sprawdzić na sobie jak to jest. Zaczęłam dzisiaj. Postaram się codziennie zamieszczać informację jak jest i co można jeść na takim detoksie. Trzymajcie kciuki ;)

Pozdrawiam :)