Niedawno moja nauczycielka wykładająca na dietetyce powiedziała, że nie da się zrobić naleśników bez pszenicy. Z początku trochę się śmiałam, bo przecież da się :) Ale zaczęłam się zastanawiać dlaczego jej nie wychodziło. Doszłam do wniosku, że jednym z kluczowych czynników jest dobra patelnia. Kiedyś próbowałam smażyć naleśniki gryczane na starej żeliwnej patelni moich rodziców i nic z tego nie wyszło. Takie patelnie trzeba używać z dość dużą ilością tłuszczu, a naleśniki bez pszenicy tego nie lubią. Do ich zrobienia potrzebna jest dobra patelnia do smażenia beztłuszczowego. Można kupic np. tu www. sklep.dajar.pl
A teraz pszepis - dzisiaj co prawda naleśniki z pszenicą, ale z pszenicą orkisz a bazą dla nich jest siemię lniane. Można je zrobić tylko z siemienia, ale zauważyłam, że ostatnio jem za mało węglowodanów więc dodałam mąki orkiszowej.
Naleśniki bardzo wyraziste w smaku, elastyczne i sycące. Smakują zarówno z czymś słodkim np. z miodem i orzechami, jak i na ostro np. z warzywami. Zapraszam :)
Składniki:
1/2 kubka mielonego siemienia lnianego
1/2 kubka lnu złocistego
1,5 kubka gorącej wody
1 kubek mąki orkiszowej razowej
1 kubek wody mineralnej lub gazowanej
Przygotowanie:
- Siemię i len zalać gorącą (ale nie wrzącą) wodą. Odstawić aż powstanie kleik
- Do powstałego kleiku dodać mąkę i wodę
- Dokładnie wymieszać najlepiej przy pomocy miksera. Jeśli masa jest bardzo gęsta można dodać wody.
- Niezbyt duże porcje ciasta nakładać na nagrzaną patelnię i rozsmarować na dość cienką warstwę przy pomocy łopatki
- Smażyć na małym ogniu 5-10 minut z jednej strony (jest to bardziej pieczenie niż smażenie) bez przykrycia. Obrócić dopiero gdy wierzch się lekko "zetnie"
- Podawać z ulubionymi dodatkami, można też zrobić z nich tortille :)
Smacznego!
