wtorek, 10 stycznia 2017

Jaglano-rybne burgery

Kolejne szybkie danie. Kotleciki nadają się na obiad, lunch czy kolację. Są lekkie (pod warunkiem, że smaży się na niewielkiej ilości tłuszczu), smaczne, aromatyczne. Podałam z sałatką i dipem paprykowym. Pycha obiadek :)



Składniki:
200 g ugotowanej na sypko kaszy jaglanej (lub około 100 g suchej, gotowanie trwa zaledwie 10 minut :) )
400 g ryby (u mnie sandacz)
przyprawy - użyłam "Podlaskiej przyprawy do ryb" 2 łyżki
mąka jaglana do panierowania
tłuszcz do smażenia

Przygotowanie:

  1. Rybę pokroić na mniejsze kawałki, dodać do kaszy i zmiksować
  2. Dodać przyprawy, wymieszać
  3. Formować kotleciki, obtoczyć w mące
  4. Smażyć z obydwu stron na złocisty kolor (można też chwilę obsmażyć, a później piec 15-20 minut w 180 st. wchłoną wtedy mniej tłuszczu)




Smacznego!  

niedziela, 8 stycznia 2017

Obiad w 5 minut - sos soczewicowy

Szybki i zdrowy obiad? Tak, to możliwe :) Nie wszystkie półprodukty są niezdrowe i mocno przetworzone. Passata na przykład to produkt bardzo przydatny w kuchnie. Nie znajdziesz tam chemii ani niepotrzebnych dodatków. Soczewica z puszki - tu można polemizować. Wnętrze puszek pokryte jest substancją zawierającą bisfenol (BPA), ten sam bisfenol znajedziemy też m.in. w plastikowych butelkach (chociażby z wodą). Od BPA chyba się w 100% nie ucieknie, aczkolwiek warto go ograniczać.Z tego względu rzadko sięgam po puszki. Z drugiej strony osoby na diecie low fodmap muszą się trochę z puszkami przeprosić jeśli chcą jeść strączki. Cieciorka z puszki ma mniej fodmapów niż cieciorka świeża (namoczona i ugotowana), jest więc lepiej strawna,podobnie wygląda sprawa z soczewicą. Na rynku można znaleźć strączki w puszce gotowane na parze, bez zbędnej zalewy - takie właśnie wybieram. 
Bezpieczna porcja low fodmap to aż 270 g sosu, co jest moim zdaniem dość pokaźną ilością :) 




Składniki:
Passata 700 g
Puszka soczewicy 260 g (bez zalewy)
5 plastrów suszonych pomidorów w oleju
2 łyżki czosnku niedźwiedziego
2 łyżki bazylii
łyżka oregano
łyżka tymianku
łyżeczka pieprzu cayenne
łyżeczka ostrej papryki
łyżka suszonych pomidorów w płatkach
makaron (u mnie kukurydziany)

Przygotowanie:

  1. Na głęboką patelnie/wok wylej passatę
  2. Dodaj wszystkie przyprawy i wymieszaj
  3. Pokrój pomidory i dodaj do passaty, warto dodać też trochę oleju z pomidorów - dadzą fajny aromat
  4. Dodaj soczewicę, podgrzej 
  5. Gotowe :)
  6. W międzyczasie ugotuj makaron ;) 


Smacznego!

czwartek, 22 grudnia 2016

Zupa rybna

Tak się pozmieniało w moim życiu, że musiałam zacząć jeść mięso :( Wyniki badań na alergię pokarmową IgG pokazały, że wiele pokarmów muszę wykluczyć. Do tego muszę unikać pokarmów bogatych w FODMAP. Połączenie jednego i drugiego sprawia, że bez mięsa i ryb moja dieta byłaby bardzo uboga i niedoborowa. Tak więc przynajmniej na razie mięso wraca na mój talerz, ale do lubienia go jest mi bardzo daleko, dlatego mało prawdopodobne by mięsne przepisy pojawiły się na tym blogu ;)  Jeśli chodzi o ryby to je lubię, dlatego dzisiaj przedstawiam zupę rybną - moją alternatywę dla wigilijnego barszczu (nie mogę jeść moich ukochanych buraków! a i na grzybową nie mogę sobie pozwolić). Pierwszy raz taka zupę gotuję, wcześniejsze zawsze były wegańskie. Zupka jest smaczna, aromatyczna, lekka i bardzo łatwa w przygotowaniu. Nie jest to co prawda danie w 5 minut, bo troszkę się musi pogotować, ale nie ma przy tym dużo roboty. Jest to danie low FODMAP pod warunkiem, że nie doda się cebuli (ja dodałam, bo widzę, że wywary na bazie cebuli dobrze toleruję, a cebula daje jednak fajny aromat) 



Składniki:
1/2 kg dorsza
1/2 kg miętusa
2 marchewki
2 cebule (niedozwolone w diecie lowFODMAP)
pietruszka korzeń
pęczek koperku
pól selera
4 listki laurowe
3 ziarna ziela angielskiego
4-5 ziarenek pieprzu kolorowego
łyżka lubczyku
łyżka natki pietruszki
400 g krojonych pomidorów z puszki
2 l wody
2-3 łyżki oliwy

Przygotowanie:

  1. Warzywa - marchew, pietruszkę i seler umyć, obrać i pokroić
  2. W dużym garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę, dodać warzywa i dusić kilka minut
  3. Miętusa umyć, wyfiletować, nie wyrzucać kości, przydadzą się za chwilę 
  4. do duszących się warzyw dodać wodę, kości z ryby z pozostałościami mięsa (nie może być skóry, oczu ani skrzeli)
  5. Zmniejszyć ogień do minimum, dodać ziele angielskie, pieprz, liście laurowe, koperek
  6. Na ogniu (lub w piekarniku) podpiec cebulę - ja to robiłam nad płomieniem ognia, do momentu aż zaczęły pachnieć, zwęgloną skórkę usunąć, resztę dodać do rosołu
  7. Gotować na wolnym ogniu co najmniej pół godziny od momentu jak zacznie "pyrkać" aż warzywa będą miękkie
  8. Dodać pomidory, pozostałą rybę, lubczyk i pietruszkę, można doprawić pieprzem i ewentualnie solą (chociaż moim zdaniem dodatek dorsza daje wystarczająco słony smak)
  9. Gotować na wolnym ogniu jeszcze 20-30 minut 




Smacznego!


poniedziałek, 19 września 2016

Ciastka owsiane fit

Bardzo lubię ciastka :) Nie lubię jednak, gdy są zbyt słodkie, nie jem też ciastek sklepowych, bo jak czytam skład to mi się zazwyczaj słabo robi. Lubię ciastka zdrowe, świeże, które mają swój własny, niepowtarzalny aromat, w których można wyczuć smak poszczególnych składników, a nie tylko cukier, cukier i cukier... a i jeszcze utwardzony tłuszcz.
Moje ulubione ciastka z dzieciństwa (poza goplankami) to otrębowe ciastka bez cukru :) Być może dziwnym dzieckiem byłam ;) Odkryłam je mając pewnie około 10 lat, były tylko w jednym sklepie w Lesznie i były przepyszne :) Bez cukru, z odrobiną bakalii.
Dzisiaj udało mi się trochę odtworzyć ten smak :) Pyszne, świeżutkie, chrupiące ciasteczka. Takie idealne na przekąskę, do kawy czy herbaty, by sobie pochrupać i się nie zasłodzić. Mają dużo błonnika, wapń, żelazo, magnez, niektóre witaminy z grupy B i całkiem sporo białka. Można je zrobić na maśle, ja jednak do pieczenia czy smażenia wolę używać oleju kokosowego. Użyłam płatków bezglutenowych, ale oczywiście można użyć zwykłych. Nie dodałam cukru, za to dodałam stewię, by troszkę podkręcić smak. Świeża stewia jest o niebo lepsza od proszków, nie ma gorzkiego posmaku. Z jej słodkością jednak bym nie przesadzała. Mądre źródła mówią, że jest kilkaset razy słodsza od cukru... ja jakoś tego nie czuję ;) 






Składniki:

210 g płatków owsianych bezglutenowych
2 łyżki świeżych listków stewii
2 łyżki oleju kokosowego
150 ml wody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
5 suszonych moreli

Przygotowanie:

  1. Stewię posiekać, dodać do płatków i zmiksować (miksowanie można pominąć, jeśli użyjesz drobnych płatków 
  2. Wodę z olejem podgrzać, by olej się stopił, dodać do płatków, dodać proszek
  3. Morele posiekać i dodać do całości
  4. Zagnieść ciasto (jeśli dodajesz płatków niemikoswanych odczekaj chwilę, by napęczniały) 
  5. Rozwałkować na grubość kilki mm, ułożyć na blasze
  6. Ponacinać lub wyciąć kółka bądź inne kształty
  7. Piec w 180 st (termoobieg) 20 minut, przełożyć na kratkę i piec jeszcze kilka minut - dzięki temu będą bardziej chrupiące 



Smacznego!

niedziela, 18 września 2016

Buckwheat gluten free bread for the lazy ones :)

This bread is really delicious. It's completely different from gf breads from markets. It's natural, fluffy, humid and tasty. It's really simple to make. To be honest you need only buckwheat groats and water to make it. I usually add some seeds because of better consistency and flavour. 




Ingredients:

Buckwheat groats (white, raw) 500 g
700 ml water
1 tbsp of salt
1,5 - 1,75 cup of seeds (I used poppy and sunflower seeds)


Preparation:
  1. Rinse the buckwheat, put it into a bowl and add the water 
  2. Cover with some cloth and leave for 24-48 h. During this time groats should start to sprout and ferment a bit
  3. When you see that it's fermenting it is time to baking :) (sprouting and fermented grains are easier to digest because they have less phytic acid)
  4. Put everything into a food processor with S shaped knife, add salt and mix (dough should be smooth but not homogenous)
  5. Add your seeds and mix with a spoon
  6. Put it into a bread pan and put into cool oven
  7. Turn on the oven for 200 C degrees and bake for 55 minutes
  8. Next turn off the oven and remove bread from the pan 
  9. Put the bread onto a wire cooling rack, leave to cool
  10. Enjoy your delicious bread :)

sobota, 17 września 2016

Niby pizze



Zainspirowana wczorajszym przepisem koleżanki, postanowiłam zrobić niby pizzę w wersji zmodyfikowanej dla mnie. Jest naprawdę pycha :) Dużo białka, rozpuszczalnej frakcji błonnika z warzyw, bogactwo minerałów i witamin, a dzięki odpowiedniej dawce pieprzu, kurkumy i dodaniu domowego sosu pomidorowego ma genialny aromat :) Ponadto pieprz też trawienie - ze względu na zawartość kapsaicyny pobudza wydzielanie soków żołądkowych, natomiast kurkuma działa przeciwzapalnie i wspomagająco przy chorobach jelit.  
Przygotowanie jak zwykle proste i szybkie ;) 
Ta potrawa świetnie nadaje się dla osób na diecie bezglutenowej, bezmlecznej, low fodmap, dla diabetyków, a po wykluczeniu łososia także dla wegetarian. Niby pizze to, w przeciwieństwie do standardowej pizzy, mała dawka węglowodanów, za to dużo białka, które daje poczucie sytości - świetnie nadaje się więc dla osób odchudzających się. 





Składniki (na 2 "pizze"):

cukinia
2 średnie marchewki
4-5 białek (mogą być też całe jajka, jeśli są tolerowane)
2 łyżeczki kurkumy
pieprz, sól

Na wierzch:
ser owczy, dziki łosoś, brokuł, papryka, domowy sos pomidorowy

Przygotowanie:

  1. Warzywa umyć, obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach
  2. Białka rozkłócić, dodać przyprawy i warzywa, całość wymieszać
  3. Rozgrzać patelnię, wylać połowę masy, smażyć z jednej strony aż wierzch się zetnie
  4. Zdjąć z patelni, przełożyć na blachę, to samo zrobić z drugą połową masy
  5. Na powstałe spody pizzy wyłożyć wybrane dodatki
  6. Piec w 160 st około 15 minut
  7. Podawać z sosem pomidorowym

Smacznego!

piątek, 16 września 2016

Lody! bez cukru i mleka, a jakie dobre :)

W ostatnim roku znacząco przybyło we Wrocławiu budek z lodami naturalnymi. Mam wrażenie, że robią je niemal wszędzie. Na ile są naturalne tego nie wiem.
Rzadko zdarza mi się je jeść, a szkoda, bo lubię. Niestety, gdy nie można jeść połowy produktów dostępnych na świecie to nawet wybranie się na lody bywa trudne, a jest to jeszcze trudniejsze, gdy mieszka się na peryferiach miasta. Nic jednak straconego, zrobienie lodów w domu jest banalnie proste i okazuje się, że nawet deser może być źródłem wielu cennych witamin i niewielu kalorii. 
Podstawą domowych lodów naturalnych są mrożone banany. W sezonie letnim często mam jakieś w lodówce. Wystarczy dodać do nich jakieś inne mrożone owoce bądź na przykład masło orzechowe, zmiksować i gotowe :) A z polewą czekoladową są już całkiem mega :)






Lody:

3 banany
3 kiwi (lub dowolne inne owoce, zazwyczaj daję z bananami w proporcji 1:1)

Przygotowanie:
  1. Owoce obierz, pokrój na kawałki i zamroź
  2. Zamrożone owoce zmiksuj w malakserze 
  3. Przełóż do salaterek, polej czekoladą i delektuj się :) 
Polewa:

2 paski czekolady gorzkiej (dałam z orzechami laskowymi)
2 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki mleka sojowego
łyżka kakao
łyżka masła orzechowego 100%

Przygotowanie:

  1. Umieść czekoladę, olej i mleko w rondelku, podgrzewaj na wolnym ogniu
  2. Jak zacznie skwierczeć zdejmij z ognia i dobrze wymieszaj
  3. Dodaj pozostałe składniki i jeszcze raz wymieszaj


Smacznego!